Amerykanin, który rzucił wszystko i przyjechał do Szczecina

Amerykanin, który rzucił wszystko i przyjechał do Szczecina

Co takiego można zjeść w Szczecinie, żeby porzucić wszystko i do niego przyjechać? Paszteciki? Frytburgera? Paprykarz szczeciński? Jak się okazuje wcale nie. Amerykanin, który przyjechał do Szczecina zrobił to po to, aby móc spróbować pierogów. Warto jednak przede wszystkim zaznaczyć, że Adam jest obieżyświatem, który zapewne nie zdawał sobie zbytnio sprawy jak wygląda lokalna, szczecińska kuchnia. Zwrócił on również uwagę na to, że w Szczecinie prawie wszędzie można zapłacić kartą, a ponadto bardzo spodobała mu się szczecińska filharmonia.

Młody obywatel Stanów Zjednoczonych, który już od jakiegoś czasu mieszka w Berlinie postanowił wybrać się jakiś czas temu na krótką, ponieważ jednodniową wycieczkę do Szczecina, którą opisał na swoim blogu o tematyce podróżniczo-lifestyle’owej. Z tego co piszę na swoim blogu widać, że podróż do Szczecina była raczej czymś nie planowanym, ponieważ decyzję podjął on pod wpływem swojej przyjaciółki, która go namówiła do tego, aby odwiedził to miasto, gdyż sama już nie jeden raz przyjeżdżała do Szczecina.

Czy pierogi mogą być powodem do podróży?

Głównym powodem, dla którego autor bloga travelsofadam przyjechał do Szczecina były pierogi, których miał już okazję spróbować będąc chociażby w Poznaniu. Dlatego też gdy nadarzyła się okazja to postanowił odwiedzić restaurację, w której mógł nabyć tego typu jedzenie, wraz z innymi osobami, które mu towarzyszyły zamówili prawie wszystkie rodzaje pierogów, które były dostępne w restauracji.

Nie tylko pierogi zwróciły jego uwagę, ale również szczecińskie piwo, ze względu na jego cenę oraz fakt, że bez większych problemów można w Szczecinie i to nawet w mniejszych lokalach zapłacić kartą. Ucieszyło go również to, że w okolicach dworca sklepikarze akceptowali również euro, dlatego też nie było mu dane odwiedzić kantoru i zamienić euro na polskie złotówki.

Adamowi spodobały się również bardzo kolorowe kamienice, które znajdują się na Rynku Siennym. Stwierdził on, że oglądanie tego typu architektury powodowało, że nie był on w stanie stracić swojego dobrego nastroju przez cały pobyt w Szczecinie. Niestety, gdy przyjechał do Szczecina pogoda mu nie dopisała, było mokro, szaro oraz zimno, jednak Adam zdawał sobie sprawę z tego jak tam jest, ponieważ jest to przecież północna Europa i to w zasadzie w porze zimowej. Mieszkając w Berlinie zapewne zdążył się przyzwyczaić do tego jak wyglądają temperatury w tych okolicach.

Niezagospodarowany teren po hotelu Arkona

W swej relacji na blogu opisał również sytuację, w której próbował znaleźć krótszą drogę na Zamek Książąt Pomorskich, a w poszukiwaniu jej natknął się on na odgrodzony i zarośnięty plac w centrum, jednak jego zdaniem nie prezentowało się to wcale brzydko i nie zrujnowało to jego pozytywnego odbioru w tym mieście. Najbardziej na co jednak zwrócił uwagę to była szczecińska filharmonia, którą odwiedził i znajdowała się w niej jak to on sam opisuje „słodka kafejka wewnątrz”. Podobało mu się w filharmonii to, że architektura była z jednej strony prosta, zaś z drugiej wręcz olśniewająca. Postanowił nawet umieścić zdjęcie widzianej z góry filharmonii na swoim Instagramie. Można się domyślić, że również odwiedził cafe 22 w Szczecinie, ponieważ tylko z tamtego miejsca można było uchwycić taki widok, jednak o tym nie wspominał w swojej relacji.

Podkreśla on, że dzień w Szczecinie był dla niego naprawdę bardzo przyjemnego, ponieważ podczas tego dnia mógł on wraz z przyjaciółmi skupić się na małych rzeczach i naprawdę je tam docenić. Ponadto spodobało mu się to, że w Szczecinie urbanistyka jest tak zorganizowana, że w zasadzie wszędzie jest blisko. Podczas podziwiania panoramy miasta, jadł tort szwarcwaldzki i popijał go herbatą. Odwiedził również szczeciński H&M, w którym zrobił zakupy oraz spróbował kilku rodzajów wódki, które znalazł w sklepie spożywczym.

Autor bloga sam opisuje tę wycieczkę jako:

Just my kind of day

Stwierdził, że wszystko to równie dobrze mógłby zrobić w Berlinie, jednak według niego od czasu do czasu warto wyjść spoza swojej strefy komfortu, ponieważ nie można zbytnio tkwić w szarej rzeczywistości, którą się doskonale zna i warto próbować przy tym nowych rzeczy, ponieważ pozwala to na odświeżenie umysłu i daje też o wiele więcej apetytu na doświadczanie nowych rzeczy.

Adam znalazł się w Berlinie, ponieważ w 2010 roku porzucił on swoją pracę grafika w Bostonie po czym postanowił wyruszyć w 15-miesięczną podróż po Europie, jednak jak można zauważyć podróż zamiast 15 miesięcy trwa już przeszło 5 lat. Postanowił on założyć bloga, aby opisywać miasta, które odwiedził, a przy tym planować swoje cele i pisać o tym jakie ma zamiary. Na swoim Facebooku posiada przeszło 7 tysięcy fanów, zaś jeżeli chodzi o Twitter to tam obserwuje go prawie 16 tysięcy użytkowników. Warto mieć nadzieję, że odwiedzi kiedyś Szczecin i tym razem spróbuję czegoś więcej niżeli samych pierogów.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.