Czy lekarz za swój błąd stanie przed sądem?

Czy lekarz za swój błąd stanie przed sądem?

Lekarz, na którym nie została wykonana karta związana z postępowaniem dyscyplinarnym, może to zawdzięczać tylko i wyłącznie bałaganowi, który miał miejsce w biurze rzecznika.

Ostatnio do opinii publicznej powraca historia związana ze szczecińskim anestezjologiem, Wiesławem Sz. 2006 roku, w czerwcu popełniono podczas operacji karygodny błąd. Na wskutek czego pacjentka, pani Katarzyna cały czas jest w śpiączce. W wyniku postępowania lekarz został ukarany prawomocnym wyrokiem skazującym na karę więzienia w zawieszeniu, a ponadto doktor powinien uiścić kwotę rzędu miliona złotych, jednak tego nie zrobił. Prokuratura stara się sprawdzić czy specjalnie dokonano wyzbycia się majątku, aby można było uniknąć egzekucji komorniczej, czy jednak była to rolą przypadku.

W postępowaniu dyscyplinarnym anestezjolog nie został ukarany ze względu na przedawnienie. Prawo jasno mówi, że postępowanie, które zakończy się wyrokiem, musi zostać zakończone w ciągu pięciu lat od momentu, gdy zdarzyła się takowa sytuacja. Kiedy sprawa Wiesława Sz. znalazła się na wokandzie w Naczelnym Sądzie Lekarskim to był to wrzesień 2011 roku, czyli było już o trzy miesiące za późno.

Według ustaleń, doktor zdołał uniknąć kary dyscyplinarnej ze względu na otrzymaną pomoc od chaosu, który miał miejsce w biurze u tamtejszego rzecznika odpowiedzialności zawodowej lekarzy przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Szczecinie. Przez bardzo długi czas wszystkie dokumenty zamiast do rzecznika trafiały tylko i wyłącznie do szuflady jednej z pracujących tam kobiet.

Profesor Jacek Różański, obecny rzecznik odpowiedzialności lekarzy twierdzi, że zarzuty zostały postawione:

Ta pani w końcu usłyszała za to 44 zarzuty prokuratorskie.

Profesor Różański twierdzi ponadto, że od przeszło dwóch kadencji do takich sytuacji już nie dochodzi:

I nie będzie dochodzić. Postępowanie dotyczące doktora Sz. odbywało się w okresie, gdy faktycznie takie postępowania trwały długo. Często po prostu zalegały w szufladach. Od dwóch kadencji rzecznika takie sytuacje nie mają miejsca. Postępowania toczą się szybko, i nie dochodzi do przedawnień.

Rzecznik odpowiedzialności lekarzy mówi, że w przypadku gdy wyrok jest naprawdę rażąco niski to bez żadnych skrupułów odwołuje się on od niego i zwykłe upomnienia, czy nagany nie przechodzą płazem, oczywiście jeżeli przewinienie lekarza jest naprawdę bardzo poważne. Wiesław Sz. zanim doszło do umorzenia początkowo został ukarany niczym więcej niżeli upomnieniem. Profesor Różański twierdzi, że dzisiaj jest całkowicie inaczej niż wcześniej:

Ja, a wcześniej mój poprzednik odwołujemy się od kar, które stoją w rażącej sprzeczności z przewinieniem lekarza. W czasie, gdy toczyło się postępowanie dotyczące doktora Sz., były, niestety, sytuacje, że rzecznik od niskich kar się nie odwoływał.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.