Setki tysięcy złotych, z których nikt nie skorzystał – Historia szczecińskiego Aquaparku

Setki tysięcy złotych, z których nikt nie skorzystał – Historia szczecińskiego Aquaparku

Już prawie 10 lat poszukuje się w Szczecinie sposobu, aby być w stanie urządzić tutaj aquapark. Od 2007 roku mieszkańcy musieli zapłacić na samo poszukiwanie ponad 451 tysięcy złotych. Tak właśnie wyglądają dane pochodzące z urzędu miasta. Większość pieniędzy została przeznaczona na szacunki, analizy czy opracowania. Jak wszyscy jednak doskonale widzą na razie nic konkretnego z tego nie wynikło.

Już po raz kolejny zerwano negocjacje związane z koncepcją zbudowania aquaparku przy ulicy 1 Maja w Szczecinie. Prezydent miasta stara się znaleźć jakiegoś inwestora, albo chociaż metodę, dzięki której nie trzeba by było borykać się z kosztami za utrzymanie obiektu.

Tomasz Klek ze szczecińskiego magistratu twierdzi, że miasto szuka sposobu, aby płacić za obiekt jak najmniej:

Szukamy sposobu, aby miasto jak najmniejszym kosztem musiało się w to przedsięwzięcie zaangażować. Nigdzie w Polsce się to nie udało z różnych powodów. Także z powodów obowiązujących przepisów.

Ostatnią nadzieją w tej sytuacji miał być dialog konkurencyjny, jednak to również nie zdało egzaminu. Wszystko rozpoczęło się w poprzednim roku. Miasto starało się odnaleźć firmę, która byłaby w stanie znaleźć najbardziej odpowiedni scenariusz dla Gontynki wraz z bankiem, bądź funduszem, który zdecydowałby się na finansowanie przedsięwzięcia. Przyszły wnioski od trzech spółek. Postanowiono zdecydować się na Investment Support Agata Kozłowska.

Po tym jak zaczęto negocjacje miasto postanowiło zabezpieczyć w budżecie pół miliona złotych, w razie jakby doszło do podpisania umowy. Z tego co Investment Support twierdziło to miasto nie wykazywało się zbyt dużym zaangażowaniem. Włodarze miasta mają całkowicie odmienną ideę. Ich zamiarem jest pokrycie kosztów budowy, jednak to prywatny inwestor miałby być obciążony kosztami utrzymania. Suma pieniędzy na budowę wyniosłaby 200 milionów złotych.

Piotr Mync, zastępca prezydenta Szczecina tłumaczy skąd biorą się problemy:

Przedłużające się negocjacje wynikają z rozbieżności pomiędzy naszymi wymaganiami a propozycjami potencjalnego wykonawcy

Jak się okazało problem był na tyle duży, że nie można było sobie z nim poradzić. Prezydent miasta Szczecina – Piotr Krzystek twierdzi, iż nie chce rezygnować z aquaparku, jednak nie uważa on, iż konieczne będzie umieszczenie go na obszarze dawnej Gontynki.

Prezydent w Radio Szczecin wypowiadał się w sposób następujący:

Chcemy to zrobić w sposób inny niż wszyscy. Aby nie dopłacać do bieżącego funkcjonowania takiego obiektu. Stąd pewne trudności i kłopoty. Niestety polskie przepisy są tak skonstruowane, że pomysł, który my mamy, nie do końca pasuje i brakuje odpowiedzi na rynku na takie rozwiązania.

Kwota rzędu 500 tysięcy złotych, która nie została wykorzystana ma zostać przeznaczona do tego, aby sfinansować opracowania związane z badaniami popytu na usługi, które ma oferować aquapark.

Gontynka jest miejscem, które sprawiło problem już niejednemu ekspertowi. Inwestycja, która nie zakończyła się sukcesem trzy lata temu poskutkowała tym, iż odwołano Dariusza Wąsa, zastępcę prezydenta ds. gospodarczych. Forma budowy, którą zaproponowało miasto okazała się nieopłacalna. Początkowe plany były naprawdę ciekawe, miasto miało zapewnić grunt, zbudować obiekt, zaś prywatny operator zarządzałby wszystkim i mógłby część przestrzeni przeznaczyć na zbudowanie obiektów handlowych.

W 2013 roku, w sezonie wakacyjnym, w lipcu do betonowego basenu, który był wypełniony deszczówką wpadło trzech chłopców. Na szczęście okazało się, że nic im nie jest, jednak był to powód, na wskutek, którego miasto podjęło decyzję o tym, aby zburzyć oraz zasypać istniejące baseny.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.