Zobacz jak mimo przeciwności losu można osiągnąć mistrzostwo!

Zobacz jak mimo przeciwności losu można osiągnąć mistrzostwo!

Niepełnosprawna mieszkanka Szczecina niedługo wyjedzie do Turcji, aby tam zagrać na Mistrzostwach Świata w Tenisie na Wózkach.

Niefortunny wypadek zdarzył się, gdy Ewa miała 7 lat, to właśnie wtedy jej noga znalazła się pod tramwajem, w wyniku czego trzeba było ją amputować. Co jednak najważniejsze Ewa daje sobie świetnie radę i posiada już kilka złotych medali, które jasno pokazuję, że wystarczy wola walki, aby być mistrzem.

Ewa Wojciechowska ze Szczecina opowiada o swoim wypadku:

Z samego wypadku niewiele pamiętam, bo mam amnezję powypadkową. Miałam zaledwie 7 lat, kiedy wpadłam pod tramwaj. Obudziłam się kiedy już pod nim leżałam, a później już w samym szpitalu.

Wypadek oraz szpital

W wyniku niefortunnego wypadku Ewa straciła lewą nogę na wskutek zmiażdżenia jej przez tramwaj. Tenisistka mówi, że operacji było dosyć sporo:

W szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej na oddziale chirurgii dziecięcej spędziłam 5 miesięcy. Konieczna była amputacja mojej lewej nogi. Przeszłam jednak kilka operacji, bo skóra na fragmencie nogi, który udało się ocalić, była w opłakanym stanie. Konieczne były przeszczepy z ud.

Co ciekawe tenisistka twierdzi, że czas, który spędzała w szpitalu był całkiem dobry, nieco gorzej reagowali jej bliscy:

Jako mała dziewczynka nie zdawałam sobie do końca sprawy z tego, co się dzieje. Kiedy mama płakała przy mnie w szpitalu, ze zdziwieniem pytałam dlaczego. Odpowiadała, że płacze, bo nie mam nóżki, a ja na to odpowiadałam „no i co z tego”? Pewnie gdybym była wtedy starsza, przejmowała się tym, żeby się podobać chłopakom, bardziej bym to wszystko przeżywała, ale ja była dzieckiem, jeszcze tego wszystkiego nie rozumiałam. Pobyt w szpitalu wspominam jako taką swoistą kolonię. Wszystko dzięki fantastycznym lekarzom i opiece, jaką mnie otoczyli. Tylko mama mi przypomina, że nie brakowało tam bólu i łez.

Po tym jak Ewa wyszła ze szpitala ponownie musiała przez pewien czas uczyć się jak znowu się chodzi i porusza. Nie należało to do zbyt łatwych rzeczy, a to z tego względu, że posiadała ona protezę. Na szczęście w pewnym momencie opanowała ona technikę, dzięki której mogła zacząć poruszać swoją sztuczną, lewą nogą. Ponadto co jest dosyć ciekawe na zajęciach rehabilitacyjnych dowiedziała się w jaki sposób można bezpiecznie upadać, mimo protezy.

Ewa – utalentowana tenisistka

W trakcie jednego ze spacerów, Ewa została zauważona przez przedstawiciela Klubu Sportowego Inwalidów „Start”. To właśnie on postanowił zaprosić ją i jej rodziców na zajęcia. Dlatego też w 1992 roku Ewa zaczęła uczestniczyć w tym sporcie. Co ciekawe zaczęła ona na dobre rozkręcać się dopiero w 1997 roku, kiedy wreszcie zaczęła istnieć sekcja siedzącej siatkówki. Warto wspomnieć, że Ewa jest jedyną mieszkanką województwa Zachodniopomorskiego, która zajmuje się uprawianiem tejże dyscypliny sportu. Bardzo ciekawym jest fakt, że zdążyła ona już wziąć udział wraz ze swoją drużyną w mistrzostwach Europy oraz świata.

Ewa sama opowiada o tym czym jest siatkówka na siedząco:

Siatkówka na siedząco, to gra integracyjna, mogą w nią grać zarówno osoby niepełnosprawne jak i zupełnie zdrowe. Zasady są bardzo podobne, jednak samo boisko jest mniejsze, siatka jest ustawiona niżej, a my gramy siedząc na parkiecie, odpychając się tylko rękoma. Przy kontakcie z piłką chociaż jeden pośladek musi dotykać ziemi.

Nie wyobraża sobie życia bez sportu

Siatkówka nie jest jedynym sportem w życiu Ewy. Zajmowała się również lekkoatletyką, brała udział w wyścigu trójkołowych wózków inwalidzkich oraz trenowała rzucanie kulą. Zdobyła za te wyczyny wiele złotych medali. Od 2 lat zajmuje się trenowaniem tenisa na wózku i widać, że naprawdę jej to wychodzi. Wiele osób zdążyło już dostrzec jej niesamowite umiejętności, świadczyć może o tym chociażby sam fakt, że z końcem marca będzie znajdowała się wraz z reprezentacją Polski w Turcji na Mistrzostwa Świata w Tenisie na Wózkach.

Ewa jest nieco zaskoczona, że mimo tak krótkiego treningu jest w stanie coś zdziałać:

Stosunkowo krótko trenuję grę w tenisa a tu takie wyróżnienie. To dla mnie prawdziwy zaszczyt. Zwłaszcza, że na początku gra w tenisa na wózku wydawała mi się nie lada wyzwaniem. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak można jednocześnie odpychać rękoma wózek, trzymać rakietę i zdążyć do piłki, ale można! Tenis na wózku to nie jest łatwy sport, wymaga dużo ruchu i myślenia, ale jest niesamowitą frajdą!

Ponadto Ewa raz na tydzień zajmuje się treningiem siatkówki na siedząco, a dwa razy w tygodniu trenuje tenis na wózku. Ewa sama twierdzi, że nie wyobrażałaby sobie życia bez sportu.

Ewa zawdzięcza ten stan rzeczy swoim rodzicom:

Jestem wdzięczna rodzicom, że tak szybko po wypadku wkręcili mnie w sport. Dzięki niemu szybciej się pozbierałam, stałam się silniejsza, zaczęłam normalnie żyć. Dzięki niemu poznałam wielu fantastycznych ludzi, zwiedziłam wiele miejsc na świecie, czuję się wyśmienicie i jestem szczęśliwa. Nie wyobrażam sobie już bez niego życia. A brak nogi? To nic w porównaniu z tym, że niektórym brakuje piątej klepki (śmiech).

Jak można zauważyć Ewa pokazuje, że nie ma czegoś takiego jak rzeczy niemożliwe. Jedynym problemem dla niej jest fakt, że nie jest w stanie ubierać krótkiej spódniczki czy obuwia na obcasie, gdyż osylikowana proteza nie pozwala na to. Ewa twierdzi, że jeszcze o niej będzie głośno, jednak na dzień dzisiejszy nie chciałaby zdradzać swoich marzeń, a to z tego względu, że woli nie zapeszać.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.